16 wrz 2015

10 RZECZY KTÓRE "ROBIĄ DOM" W WYNAJMOWANYM M


Mieszkanie, w którym mieszkam nie jest moje - wynajmuję je. Jednak muszę przyznać, że dobrze się w nim czuję i bardzo już się w nim zadomowiłam. Pomyślałam więc że napiszę o tym co można zrobić, aby mieszkanie które wynajmujemy było bardziej nasze, aby lepiej i bardziej domowo się w nim czuć. 



Zasłony, czyli po pierwsze tekstylia
Niby nic, a dzięki nim przestrzeń która wcześniej wydawała się zimna i surowa nabiera rumieńców domowego ogniska. Mogą wisieć w parze z roletami lub żaluzjami, z firanami lub same. Zasłony mają bardzo wiele zalet:
- wytłumiają głosy: rozmowy nie brzmią już jak w hali magazynowej i nie odbijają się nieprzyjemnym echem od ścian
- dają nam prywatność: pozwalają się odciąć od sąsiadów w bloku za oknem
- zacieniają pomieszczenie. Jest to przydatne zwłaszcza latem, kiedy słońce mocno praży
- po prostu ładnie wyglądają - pod warunkiem oczywiście że same są ładne :)
Jeśli wybierzemy je w ulubionym kolorze czy deseniu z pewnością ożywią i ozdobią nawet prawie pusty pokój. Dzięki temu będą także wpływać pozytywnie na nasz nastrój :)
Chyba nic tak nie udomawia przestrzeni jak właśnie zasłony. A jeśli ktoś nie lubi firan (ja też nie przepadam) to absolutnie nie namawiam. Ale do pary ładnych zasłon będę gorąco zachęcać :)
Plus ich jest też taki, że kiedy nam się znudzą możemy je wymienić na inne i od razu cały pokój nabiera świeżości. A jeśli jednak bardzo je lubimy, to w nic nie stoi na przeszkodzie żeby je ze sobą zabrać kiedy będziemy zmieniać mieszkanie :)




Koce, poduszki, pledy, czyli po drugie tekstylia
Mają w zasadzie takie same zalety jak zasłony, czyli:
- pięknie wyglądają
- wprowadzają do wnętrza nasze ulubione kolory, wzory, tekstury
- wytłumiają głosy
- optycznie ocieplają przestrzeń - od razu robi się przytulniej gdy na sofie lub fotelu leży kilka poduch lub pled
- można łatwo zmienić wygląd pokoju zmieniając poszewki na poduszkach i zasłony
- mają wiele zastosowań: można na nich leżeć, siedzieć jak na pufach, opierać się o nie siedząc przy ścianie
- zabieramy je ze sobą w razie przeprowadzki


Dywany, chodniki, czyli po trzecie również tekstylia
Tu sytuacja ma się dokładnie tak jak w przypadku zasłon i poduszek. Jednak podstawowa zaleta dywanów i chodników jest taka, że jest nam miło i ciepło pod stopami. Ja osobiście nie uznaję kapci (poza sezonem jesiennym kiedy już jest chłodno, a ogrzewanie jeszcze nie działa). Dużo przyjemniej jest rano postawić stopy na czymś miękkim i ciepłym niż na zimnej podłodze. Dodatkowo jeśli w zastanym mieszkaniu nie podoba nam się podłoga to możemy ją w znacznej części przykryć dywanem w naszym ulubionym kolorze i od razu robi się miło :) Co do dywanów, to proponuję wybierać takie, które da się prać w pralce - tak są takie! :) To znacznie ułatwia utrzymanie ich w czystości.


Kolory ścian
Niby to takie oczywiste. Ale często jest tak, że ktoś się wprowadza do nowo wynajętego mieszkania i zostawia w nim ściany takie jakie zastał, bo nie chce mu się ich przemalować, mimo że nie lubi obecnych tam kolorów. A to duży błąd! Jeśli mam w perspektywie rok czy dwa, czy więcej mieszkania w danym miejscu i pomyślę sobie że każdego dnia będę musiała patrzeć na ten ohydny kolor, to mi od razu wszystkiego się odechciewa.
Uważam że przemalowanie ścian na kolory wśród których dobrze się czujemy to podstawa tego, żeby w wynajętym M czuć się ok. Także wałki i pędzle w dłoń zaraz po przeprowadzce i do dzieła! :) (oczywiście jeśli właściciel mieszkania nie ma nic przeciwko)


Meble
Dobrze jest mieć ze sobą choć kilka własnych mebli: stolik kawowy, półkę na książki, sofę, czy biurko z ulubionymi szufladami. Takie elementy dają nam poczucie domu i pewnej stałości mimo zmienianych mieszkań.




Starocie
Może to być adapter lub maszyna do szycia po babci pełniąca funkcję kwietnika, czy tak jak w moim przypadku, fotele ze starego teatru (możecie je zobaczyć tu i tu). Rzecz stara, trochę zakurzona, z duszą, niekoniecznie bardzo użyteczna, ale tek jak własne meble dająca poczucie stałości, ciągłości i ducha domu, gdziekolwiek byśmy nie mieszkali.


Dekoracje ścian
To także element, który poza podstawową funkcją, czyli zdobieniem, fajnie wygłusza przestrzenie. Dźwięki dzięki nim nie tworzą już echa odbijającego się od pustych ścian. A pole do popisu mamy tu duże: mogą to być półki z ulubionymi bibelotami, lustra, obrazy, grafiki, plakaty, zdjęcia z wakacji w ramkach lub bez ramek. Pełna dowolność. Mogą to być chociażby plakaty przyklejone taśmą washi tape. Bez wątpienia jednak nadanie osobistego charakteru ścianom oswaja wynajętą przestrzeń :)




Rośliny
Kwiaty w domu młodych ludzi nie są bardzo popularne. To raczej domena mam i babć :) Ale właśnie dzięki temu wydaje mi się, że kojarzą się z prawdziwym domem. Wiem że wiele osób obawia się roślin, bo "nie mają ręki do kwiatów". Ale myślę, że podstawowy błąd jaki popełniały wcześniej te osoby, to kupowanie kwiatka, bo akurat w sklepie się spodobał. A kwiaty trzeba wybierać do swoich predyspozycji i miejsca w mieszkaniu. I najlepiej stawiać na odporne gatunki, które zniosą sporo zaniedbań i wystarczy im podlewanie raz na tydzień lub nawet raz na dwa tygodnie. Polecam tu Zamioculcasa, kaktusy, sukulenty, Fikusa elastycznego, Wężownicę, Filodendrony, Scindapsusa, Zielistkę, Dracenę obrzeżoną i kilka innych. Trzeba tylko doczytać czy dana roślina woli miejsce słoneczne (np. parapet), czy zacienione (np. kąt obok szafy). Są wśród nich małe i duże - każdy znajdzie coś dla siebie. A z roślinami w mieszkaniu jest i piękniej i zdrowiej, bo wiele z nich oczyszcza powietrze. I oczywiście mogą się z nami przeprowadzać :)


Oświetlenie
Myślę tu i o głównych lampach sufitowych i o oświetleniu dodatkowym. Główne lampy warto wymienić jeśli zastane pamiętają jeszcze epokę PRL'u. Zawsze będzie można te starocie zawiesić z powrotem w momencie wyprowadzki. A dzięki nowemu oświetleniu pokój odmłodnieje. Osobiście jestem miłośniczką oświetlenia dodatkowego. W "moim" obecnym mieszkaniu mam całą masę dodatkowych lampek. I wieczorem zapalam właśnie te dodatkowe lampki, a nie główne duże światło. W ten sposób atmosfera w domu jest dużo bardziej przytulna (to trochę jak z robieniem zdjęcia z fleszem i bez niego). Lampki stawiam w kątach, na półkach, stolikach. A dzięki żarówkom led wcale nie zużywają dużo prądu. Zaletą dodatkowych lampek jest też to że mogę je dowolnie przestawiać i oświetlać te elementy w mieszkaniu które lubię najbardziej i chcę podkreślić. A i oczywiści obowiązkowo wszystkie zabiorę ze sobą w razie przeprowadzki :)



Kurzołapy
Czyli świece, wazoniki i inne duperelki - rzeczy w sumie nie niezbędne, ale takie, które lubimy lub kojarzą nam się z miłymi wspomnieniami. To też taka cząstka domu, którą zawsze można ze sobą zabrać do nowego mieszkania :)

To chyba tyle z podstawowych elementów wyposażenia, które "robią" nam dom. 
A czy Wam przychodzi jeszcze coś do głowy co jest potrzebne aby w wynajmowanym M czuć się bardziej u siebie?