10 wrz 2016

NOWE ZE STAREGO CZYLI PÓŁKA-PRZYBORNIK NAD BIURKO


Od pewnego już czasu myślałam o półce nad biurko mojej córki. Biurko jest małe, a rzeczy na nim zawsze za dużo! Stwierdziłam, że rozwiązaniem tego problemu może być półka-przybornik na ścianę nad biurkiem. Wiele półek i nadstawek oglądałam, ale albo mi się nie podobały, albo były ładne, ale nie pasowały do pokoju, albo były za drogie...


Szczęśliwie jakiś czas temu wpadła mi w ręce stara półka kuchenno-łazienkowa. Pewnie ją znacie, bo lata temu podobne modele gościły w prawie każdym domu. Pełniły funkcję podręcznej apteczki lub łazienkowej szafeczki na pianki i maszynki do golenia dziadka lub podobne :) I taka właśnie szafko-półka spadła mi z nieba. Postanowiłam dać jej nowe życie i stworzyć dzięki niej dodatkową przestrzeń do przechowywania dla mojego dziecka.

Półka pierwotnie wyglądała tak:





Zupełnie nie zachęcała ani wyglądem ani wonią do tego by cokolwiek z nią robić. Stare warstwy farby były poobdzierane, uchwyty pożółknięte, a wnętrze pachniało naftaliną lub czymś podobnym. 
Prace zaczęłam od zdemontowania szybek, wewnętrznej półeczki i szufladek oraz od odkręcenia starych gałek. Cały mebelek przetarłam porządnie papierem ściernym, usuwając luźne i popękane warstwy starej farby. Następnie zabrałam się za malowanie. Wybrałam matową szarość która została mi jeszcze z malowania stołu (pisałam o tym tu). Ale żeby nie było zbyt szaro szufladkom nadałam różowy kolor. Wnętrze półki i dna szufladek wykleiłam folią dekoracyjną w delikatną czarno-białą grafikę. I ostatni detal, czyli gałeczki. Kupiłam je po całe 1,70 zł za sztukę w markecie budowlanym :)

Tak półka prezentuje się po odświeżeniu:










Na biurku faktycznie zrobiło się więcej miejsca, a moja córka była zachwycona niespodzianką, kiedy wróciła ze szkoły - nowy mebelek bardzo jej się podoba, co ogromnie mnie ucieszyło :) 

Mam nadzieję że półeczka sprawdzi się w praktyce. Tak czy siak Was też zachęcam do odnawiania staroci, które na pierwszy rzut oka wydają się nadawać wyłącznie na śmietnik. Mnie ta metamorfoza kosztowała tylko zakup małego wałeczka, pędzelka i gałek do szufladek (resztę akurat miałam) także tym bardziej efekt mnie ucieszył :)

Przedłużającego się lata Wam życzę!