2 gru 2017

NOWE ŻYCIE STAREGO FOTELA


Dziś chciałam się z Wami podzielić swoim małym "zboczeniem" ;) Chodzi o to że często nie potrafię przejść koło osieroconego mebla, który stoi porzucony na ulicy lub pod śmietnikiem. 
Tak właśnie zaczęła się moja znajomość z naszym najnowszym meblem. Najnowszym w sensie, że ostatni dotarł do naszego mieszkania, ale jeśli chodzi o jego wiek - to stoi na przeciwnym końcu kolejki naszego wyposażenia. 




Któregoś dnia wracając późno do domu zobaczyłam intrygującą drewnianą nogę wystającą w górę za śmietnikiem koło naszego bloku. Ponieważ było już ciemno, a ja miałam ręce zajęte siatkami z zakupami odpuściłam sobie sprawdzenie cóż to za sprzęt tam się schował. Ale nie dawało mi to spokoju. Dwa dni później była sobota. Po śniadaniu nie wytrzymałam i pobiegłam sprawdzić do czego należała ów intrygująca noga i czy jeszcze tam jest. Szczęśliwie nikogo innego nie zainteresowała :) Za śmietnikiem na hałdzie poremontowych szpargałów leżał nogami do góry stary drewniany fotel. Był trochę rozklekotany - jeden podłokietnik się chwiał. Obejrzałam go dokładnie i stwierdziłam że nie mogę go tak tu zostawić - zabrałam go do domu. 




Początkowo fotel zamieszkał na klatce schodowej przed naszymi drzwiami. Tam też oszlifowałam go ze starego lakieru. Oczyszczony już mebel wstawiłam do mieszkania i zabrałam się za jego malowanie. Pokryłam go dwiema warstwami czarnej matowej farby do drewna. 






Poduszkę pokryłam nową tkaniną (nie uszyłam tego pokrowca tak jak bym tego chciała, bo nie mam maszyny do szycia - ale go przerobię jak tyko sprawię sobie maszynę :) ). Na oparcie dodałam dużą miękką poduchę - jest inna niż prawdopodobnie oryginalna, ale wygląda bardzo przytulnie i zachęca do skorzystania z fotela.










Nie wiem jak Wam się podoba, ale ja jestem bardzo zadowolona z efektu. A fotel okazał się niesamowicie wygodny - nie sądziłam że będzie aż tak komfortowy! :)
A jak to u Was ze znoszeniem bidulków-staroci do domu? Też Wam się zdarza? 
Życzę Wam cudownego grudnia! :)