4 sty 2019

STARY ROK, NOWY ROK, NOWE ŻYCIE?


Koleje losu potrafią nas zaskoczyć bardziej niż byśmy sobie tego życzyli. Tak właśnie potoczył się mój ostatni rok. Dlatego tyle miesięcy nic tu nie pisałam. Nie byłam w stanie.
Zycie zweryfikowało moje scenariusze na przyszłość - po raz kolejny bardzo mocno odczułam na własnej skórze to, co Mama kiedyś mi powiedziała: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach".



Sprawdziło się też przysłowie że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie. Kiedy wszystko się posypało, część osób na które bardzo liczyłam w tym trudnym momencie odwróciło się do mnie plecami, tłumacząc się m.in. brakiem czasu. Natomiast ludzie których bym o to nie podejrzewała zaoferowali mi pomoc i udzielili wsparcia na różne sposoby.
 

Tym co przewróciło mój świat był ruch jaki wykonał mój mąż. Byliśmy ze sobą bardzo wiele lat, a on wyprowadził się z naszego domu i życia z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia czy ostrzeżenia wcześniej.

Miałam wrażenie że się rozpadłam, ale musiałam się pozbierać. Musiałam przeorganizować codzienność, musiałam zmienić pracę, zmienić myślenie i nastawienie w wielu kwestach. Rodzina była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu, ale teraz muszę być dla Córki na 200%, a nie na 100.

Co przyniosą kolejne miesiące? Już nie układam dalekosiężnych planów - nie chcę znowu srodze się zawieść.

Zyczę Wam i sobie żeby rozpoczynający się właśnie rok był łaskawy i żeby wszystkie zmiany okazały się drogą do lepszej przyszłości :)
I bardzo serdecznie chciałabym podziękować Wszystkim, którzy jeszcze czasem tu zaglądają!
Wszystkiego dobrego! :*